O czym warto pamiętać organizując dłuższe wakacje

Środek zimy to czas nasilającej się tęsknoty za gorącą kawą żłopaną kiedy jeszcze połowa ciała w śpiworze, a przed oczami las…a zamiast tego jest miasto, smog gęsty jak wata cukrowa i kawa z widokiem na kolegę z przeciwnego biurka 🙂 Pewnie dlatego to właśnie teraz coraz częściej nas pytacie, jak zorganizować sobie dłuższą wspinaczkową wyprawę. Postanowiliśmy zebrać to w jednym miejscu – nie tylko, żeby zaoszczędzić sobie czasu na opowiadanie każdemu z osobna ;), ale też żeby pokazać Wam, że to ani nie takie skomplikowane, ani takie kosztowne…

Po powrocie usłyszeliśmy kilka przykrych komentarzy w stylu: „kto bogatemu zabroni”. Tym, którzy nie wiedzą, wyjaśniamy – nie siedzimy w zarządach spółek i nie zarabiamy milionów 🙂 Wydaje nam się, że każdy normalnie zarabiający człowiek jest w stanie sobie na przerwę w karierze pozwolić. Oczywiście, w fazie podejmowania takiej decyzji w grę wchodzi wiele czynników – to, czy masz dzieci, kredyt hipoteczny, ile musisz wydać co miesiąc na tzw. „życie” (uwaga, „musisz” to nie to samo co „wydajesz”). My wydaliśmy na wszystko (jedzenie, spanie, paliwo) po około 7 tysięcy polskich złotych. Od razu zaznaczamy, że była to opcja „średni standard” dla dwóch osób. Nie spaliśmy na dziko, nie praliśmy w rzece, jedliśmy normalne jedzenie, wynajmowaliśmy nawet mieszkanie. Na pewno da się taniej i z pewnością da się drożej – możecie więc potraktować nasze wydatki jako pewien punkt odniesienia do planowania swojej podróży 🙂

Kwestia pracy jest bardzo indywidualną sprawą. My zerwaliśmy umowy o pracę całkowicie i zaczęliśmy szukać nowych dopiero po powrocie – teraz wiemy, że to była świetna decyzja, jednak nie jest to rozwiązanie uniwersalne i nikogo nie namawiamy do tak radykalnych kroków!Rozeznanie w rynku pracy i przemyślenie swoich uczuć wobec aktualnego stanowiska jest bardzo zalecane, zanim rzucicie wypowiedzenie szefowi na biurko 🙂 Macie kilka innych opcji, oto one:
– urlop bezpłatny – świetna opcja, jeśli dobrze dogadujesz się ze swoim szefem i lubisz swoją pracę…albo po prostu stresuje cię ryzyko, że mógłbyś nie znaleźć nowej 😉
– praca zdalna – jeśli pracujesz w IT, w korpo albo rzeźbisz w drewnie krasnale, dowiedz się o możliwość zabrania pracy ze sobą!niczego nie ryzykujesz, pensja nadal pojawia się na koncie, a jeśli da się to połączyć z elastycznymi godzinami, to istnieje duże ryzyko, że nie będziesz chciał wracać do biura!
– prace sezonowe – jeśli nie jesteś w stanie zaoszczędzić większej kwoty, kto Ci zabroni wspinać się/żeglować/chodzić po górach w przerwach między zbieraniem truskawek/winogron/malowaniem Norwegom stodół?
– Workaway (https://www.workaway.info/) – taka akcja: pracujesz kilka godzin dziennie (z reguły około 4) w zamian za łóżko i jedzenie – świetna opcja na dłuższe pobyty, kiedy naprawdę nie masz kasy
Promocje łączą się 😉

Z ubezpieczeniem sprawa się komplikuje…Po rozważeniu wszystkich opcji, zdecydowaliśmy się wykupić PZU Bezpieczny Powrót (http://bezpiecznypowrot.pl/), oboje mieliśmy też jeszcze Alpenverein (z przyzwyczajenia, nie z wyboru – Alpenverein bulderowcom raczej się nie przyda). Ubezpieczenie oferowane przez PZU było jedyną sensowną opcją – w innych firmach ubezpieczeniowych bouldering jest na ogół traktowany jak sport ekstremalny najwyższego ryzyka i wykupienie polisy na dłużej kosztuje majątek. Bezpieczny Powrót jednak jeden minus – jeden wyjazd może trwać maksymalnie 8, a za dopłatą 16 tygodni…

Dodatkowo warto mieć ubezpieczenie zdrowotne w Polsce. Po pierwsze, zawsze istnieje ryzyko, że w razie długiej hospitalizacji zostaniesz przewieziony do kraju. Po drugie, w końcu wrócisz do Polski (nawet jeśli tylko po swoje rzeczy 😉 ). Tu zaczyna się zabawa. Wszystko zależy od tego, jaką opcję podejścia do pracy wybierzesz. Jeśli poprzucisz stałą pracę, masz ubezpieczenie zdrowotne jeszcze przez 30 dni po zakończeniu umowy. Możesz zarejestrować się jako osoba bezrobotna – masz wtedy ubezpieczenie zdrowotne, ale nie tylko nie wolno ci opuścić miejsca zamieszkania (na dłużej niż 10 dni/rok), ale też musisz pojawiać się „na podpis” zazwyczaj co 30 dni. Najlepszą opcją jest tu umowa – zlecenie. Jeśli możesz wykonywać jakieś usługi na odległość (np. zarządzać stroną internetową, projektować wnętrza), wystarczy że Twój pracodawca zatrudni Cię na umowę zlecenie i poniesie koszt około 100 zł miesięcznie (w tym Twoje ubezpieczenie zdrowotne) – i załatwione!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *