#kryzys

Ju-jitsuKiedy opuścili nas opolsko-wrocławscy znajomi, znowu zostaliśmy tylko we dwoje…
Pomimo tego, że zaczął się warun (zamiast 32 stopni w cieniu termometr pokazywał już tylko 18), zaczęlismy już się przyzwyczajać do charakteru tamtejszego wspinania, padły Blo-życiówki, i wydawałoby się, że teraz jest czas na mocne wspinanie… nagle poczuliśmy się tak, jakby ktoś nam wyjął bateryjkę. Być może to dlatego, że to już 7 tygodni wspinania?
Dlatego też po spędzeniu w Fontainebleau 21 nocy (zamiast planowanego tygodnia), podjęlismy spontaniczną decyzję o odwrocie i teleportowaniu się do Hiszpanii – a konkretnie do Margalefu, gdzie stacjonowali znajomi (w tym jeden spokrewniony) wspinacze 🙂

Siurana

Przez 3 słoneczne dni trzymalismy się z daleka od baldów, zobaczyliśmy Margalef i Siuranę, poplażowaliśmy w Tarragonie i zjedliśmy przepyszną kolację w jedynej knajpie w Margalefie 🙂
Jedyną rysą na tym obrazku były bardzo wietrzne noce, które zmusiły nas do przetransportowania wszystkich naszych rzeczy do namiotu i spania w bagażniku Mondeo…
Wypoczęci i z nową warstwą opalenizny – ruszyliśmy podbijać Madryt!

Starry sky of Margalef

* Więcej zdjęć jak zawsze na naszym facebooku: https://www.facebook.com/whyweclimbrocks/photos oraz na istagramie http://instagram.com/whyweclimb 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *