Fontainebleau!

5p1a8559-whyweclimb

Do Fontainebleau przywiodły nas, jak już pewnie wiecie, ciemne chmury gromadzące się nad Annot (niewątpliwą zaletą długich wyjazdów jest to, że gdy psuje się pogoda, można zwinąć majdan i uciec gdzieś dalej ;)). Dodatkową motywacją był fakt, że w tym terminie miała tam gościć znajoma wrocławsko-opolska ekipa – i choć we dwójkę wspina nam się całkiem dobrze, to w większym gronie jest znacznie weselej!

Fryzjer lesny

Pojawiliśmy się na kempingu późnym wieczorem już po – jak się okazało – godzinach pracy recepcji. Tu czekało nas jednak kolejne miłe kempingowe zaskoczenie – wyszła do nas właścicielka, tym razem władająca piękną brytyjską angielszczyzną (jak się okazało – z Cork), i pozwoliła rozbić się na polu, a formalności zostawiliśmy na rano. Czyhało na nas tego wieczora jeszcze jedno zagrożenie – pizzowóz. Tu niestety polegliśmy…
Prognoza pogody – niestety – sprawdziła się. Termometr samochodowy pokazujący 32 stopnie w cieniu nie pozostawiał wątpliwości – tylko poranne i wieczorne sesje wspinaczkowe wchodziły w grę. W tym pierwszym tygodniu zaskakiwały nas też przelotne deszcze i burze – ale na szczęście nie wchodziły w konflikt z dniami wspinaczkowymi 😉
Przypomnieliśmy sobie za to, jak świetną zabawą może być wspinanie w większej grupie! Dzięki ekipo!

Piramidka

Wraz z przyjazdem do Blo nasza jakość życia poszybowała w górę – dostęp do pralki, ciepła woda do mycia naczyń i bezproblemowe ładowanie elektroniki nie były do tej pory w standardzie 🙂 Gdyby tego było mało – kilka minut spacerem od kempingu, po drugiej stronie malowniczego mostka jest mała piekarnia – ustaliliśmy więc zmiany na poranne wyprawy po bagietki 😉 Również francuskie supermarkety – po ascetycznych i drogich szwajcarskich – były w pierwszej chwili niczym fabryka czekolady dla sześciolatka – różnorodność świeżych warzyw i owoców, sery, wypieki, mmm…

Grez-sur-Loing

Koniec września według wyjazdowego planu mieliśmy zarezerwowany na reperowanie wyjazdowego budżetu udziałem w winobraniu. Niestety – nie wyszło, więc siłą rzeczy zostaliśmy zmuszeni do zostania w Foncie przez… TRZY TYGODNIE 😀

* Więcej zdjęć jak zawsze na naszym facebooku: https://www.facebook.com/whyweclimbrocks/photos oraz na istagramie http://instagram.com/whyweclimb 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *