Val di Mello

Val di Mello
Jak już wspominaliśmy, 1 września pożegnaliśmy Szwajcarię i pomknęliśmy górskimi serpentynami w kierunku Val di Mello. Droga obfitowała w pięknej krajobrazy i 170-stopniowe zakręty 🙂 Na miesjcu okazało się, że logistyka jest szalenie skomplikowana (zamknięte drogi, busiki dla turystów wożące pod baldy, płatne parkingi), a ceny kempingów podane w internecie – niestety – prawdziwe. W końcu zdecydowaliśmy się kemping Lo Scoiattolo – 22 euro za samo rozbicie namiotu (bez prysznica!), za to z darmowym topo i zezwoleniem na przejazd zamkniętymi drogami. Później okazało się,  że bez tego pozwolenia dotarcie pod baldy byłoby może i możliwe, ale za to mordercze podejście otwierałoby i zamykało każdy dzień wspinaczkowy 😉
Val di Mello
Pierwszego dnia zwiedziliśmy sektor Val di Mello (gorąco!), drugiego – bardziej zacienione Bagni di Massino. Wystarczyło, byśmy zdecydowali o błyskawicznym odwrocie w stronę francuskiej granicy. Pomimo przepięknych okoliczności przyrody wspinanie w Val di Mello nas – delikatnie mówiąc – nie zachwyciło: skórożerne, grube ziarno, problemy nieliczne i bardzo przeciętnej urody (niektóre nawet pokryte grubą warstwą mchu).
Bagni di Masino
A każdemu, kto szuka ładnych baldów w granicie, polecamy raczej Baldożera – blisko, pięknie, a za 22 euro w okolicy można mieć nie tylko ciepły prysznic na kempingu, ale i obiadek z piwkiem u Mama Rosy 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *